STRONA GŁÓWNA

JAK NIE WYBRUDZIĆ SOBIE RĄK?

Aby czysto i estetycznie zdjąć folię z sera topionego, wystarczy tuż przed rozpakowaniem polać go zimną wodą.


Najstarsza (z roku 1953):


i najnowsza etykietka w mojej kolekcji (z serka kupionego dnia 9.07.2019, w Gdańsku):


Historia etykietkami pisana:

Pod koniec lat siedemdziesiątych, ceny serów topionych, drukowane były wprost na etykietach:

   

Później, zanim jeszcze inflacja przeszła do galopu, producenci na różne sposoby starali się nadążyć za wzrostem cen:
- do starych wzorów graficznych, dopasowywali tylko nowe ceny:

 

- "aktualizowali" ceny używając pieczątek, lub miejsce na cenę pozostawiali puste:

   

Niebawem jednak zostali pokonani przez tempo inflacji. Zdesperowani sprzedawcy zaczęli wtedy ręcznie wpisywać ceny wprost na etykietkach:

 

Po pewnym czasie, rząd stwierdził, iż okiełznał inflację. I w roku 1995, ogłoszona została denominacja. Przez dwa lata ceny musiały być podawane w "starych" i "nowych" złotówkach:

   

Równocześnie, w sukurs sprzedawcom przyszły metkownice:

 

A znakiem czasów stały się kody kreskowe:

     

Pojawiły się sieci supermarketów. Mniejsze, swoje logo umieszczały tylko na metkach:



Większe, zaczęły zamawiać u producentów sery przeznaczone do sprzedaży wyłącznie w ich sieci. Na etykietach tych serków znalazło się zastrzeżone logo:

       

Pojawiły się serki "firmowe":

   

Na polski rynek serków topionych wkroczyli zagraniczni producenci:



Niezwłocznie odpowiedzieliśmy szturmem wschodnich półek sklepowych:



A po wejściu do Unii zaatakowaliśmy też inne granice:



Z kolei na polskich etykietkach zabrzmiały echa unijnej pomocy
(prezentowane serki nie były dostępne w sprzedaży):



A nasze serki topione trafiły wraz z misją wojskową do Iraku:



Zamiast (lub obok) serów z tradycyjnymi, polskimi przyprawami:

   

... pojawiły się sery z dość "egzotycznymi" dodatkami:

     

A od dawna zapomnianą "jedynkę":



Zastąpiły nowe znaki jakości i certyfikaty:



W roku 2009 pojawiły się serki z ceną sugerowaną:



A w roku 2010 - rekomendowane przez "celebrytki":

Ewę Minge -

oraz Ewę Wachowicz -

Potem, w projektowanie etykietek zaangażowani zostali konsumenci:



A w lutym 2012 trafiły do sklepów etykietki z akcentami nawiązującymi do "EURO 2012":



Pierwsza dwustronna, pierwsze promocyjne

Pod koniec listopada 2005, w mojej kolekcji pojawiła się pierwsza etykietka dwustronna. Na rewersie nalepki wydrukowane zostały informacje o konkursie, anonsowanym na awersie:



Jest to też jedna z pierwszych naklejek promocyjnych. Nieco wcześniej "Hochland" wprowadził pierwsze w Polsce etykietki "z gratisem":


Później, różne konkursy "Hochland" ogłaszał wielokrotnie:



Czy mnie jeszcze pamiętasz?


"Pułapki" kolekcjonerskie

Niekiedy pewną trudność sprawia samo dołączenie etykietki do kolekcji, tudzież jej odrzucenie. Zbieram bowiem wyłącznie prostokątne i trójkątne etykiety z polskich serów topionych, pakowanych w folię metalową. Tymczasem poniższa etykietka pochodzi z serka sprzedawanego w "kiełbaskach":



A ta z serka twarogowego:



Obydwie do złudzenia przypominają naklejki, które powinienem włączyć do zbioru.

Coraz bardziej kłopotliwe jest też ustalenie miejsca, w którym wyprodukowany został serek. Niekiedy etykietki z polskimi napisami pochodzą z zagranicy (tych nie zbieram), innym razem nalepki obcojęzyczne są rodzimej produkcji (te kolekcjonuję). Na przykład serki topione "NIKA" pochodzą z tyskiego "Sertopu":



A te, chociaż kupione w Polsce, wyprodukowane zostały we Francji:



oraz w Austrii:


"Pułapki" konsumenckie:

Te etykietki, chociaż większe do standardowych, pochodzą z serków o wadze 100 gramów:



A te, chociaż wielkości standardowej, umieszczane są na serkach o wadze 80 i 90 gramów:





I na jednych, i drugich umieszczona jest oczywiście obowiązkowa informacja o wadze, lecz na półce w sklepie sprawiają wrażenie cięższych, niż są w rzeczywistości...

Jeszcze dalej posunęła się "Lactima", której serki o wadze 50 g, wyglądają z daleka jak typowe, dwukrotnie cięższe kostki, a przy ich wyjątkowo wysokiej cenie detalicznej (2.10 zł) są aż czterokrotnie droższe od najtańszych serków stugramowych:



Analogi, czyli "pułapki" konsumencko - kolekcjonerskie:

W roku 2005, na naszym rynku pojawiły się analogi serów topionych, do złudzenia przypominające sery topione. Etykietki z tych wyrobów zdecydowałem się włączać do kolekcji. Oto:

"TOPIONY"


"KOSTKA SEROWA TOPIONA"


"PRODUKT SPOŻYWCZY TOPIONY"


"TOPIONY KREM SEROWY".


"PRODUKT SEROPODOBNY TOPIONY".

Zastanawiające...

Dwie takie same etykietki, pierwsza z roku 2006, druga z roku 2011. Na pierwszej logo "EKO Naturalia", na drugiej identyczne logo, ale z napisem "ECHO Naturalia"...



Wbrew logo firmy "Serwar", ten serek (oraz wszystkie z tej serii, które pojawiły się na rynku w roku 2012) wyprodukowała Spółdzielnia Mleczarska "TMT":



"Wpadki" producentów

Dnia 10.11.2009 kupiłem w Gdańsku serek topiony z niebywale interesującą etykietką (a ściślej: z dwoma). Z pozoru zwykły serek z salami firmy "Lactima", jednak zewnętrzna naklejka z polskimi napisami była bardzo starannie przyklejona na identycznej, z napisami hebrajskimi. Nieodległy - jak na serki topione - termin przydatności do spożycia (21.11.09) pozwala przypuszczać, że producent dodał niekoszerne mięso wieprzowe (wymienione w składzie na etykietce), a izraelski odbiorca nie przyjął tej partii serków, więc - po zalepieniu analogicznymi, polskimi naklejkami - zostały doraźnie skierowane na nasz rynek. Poniżej prezentuję te dwie etykietki (lekko uszkodzone podczas rozklejania):



"Białe kruki"

Filateliści, za szczególnie cenne uważają znaczki z błędami. Mam i ja w swojej kolekcji etykiety z błędami drukarskimi. Są to z pewnością swoiste unikaty. Etykietki te pochodzą zazwyczaj z czasów dość odległych, gdy technika drukarska była znacznie mniej rozwinięta niż obecnie:

 

 

 

 

   

 

Interesujące są też etykietki, ze znakiem jakości usuniętym przez producenta:
 

Ceny

W połowie lat siedemdziesiątych, najtańszy serek - "Sawa" - kosztował 3.10 zł, a za najdroższy - "Złoty Ementaler" - trzeba było zapłacić 6.20 zł. To dokładnie dwukrotna różnica! Ceny, drukowane wtedy wprost na etykietach, były identyczne we wszystkich sklepach. Inaczej niż obecnie, gdy ceny serów topionych mogą być różne w różnych sklepach, lecz w obrębie danego sklepu, różnica między najtańszym, a najdroższym serkiem topionym jest znacznie mniejsza niż dawniej pomiędzy "Sawą", a "Złotym Ementalerem".

 

Siła przyzwyczajenia?

Na niektórych etykietach, od wielu lat utrzymuje się ten sam motyw graficzny. Czy w ten sposób, producenci wykorzystują przywiązanie klientów do danego wzoru? A może to tylko kwestia konformizmu grafików?

"Te same" etykiety - w połowie lat siedemdziesiątych... i pod koniec wieku dwudziestego:

     
     
     

     

     

     

Wytęż wzrok...

... i znajdź kilka szczegółów, którymi różnią się te etykiety. Nalepki tak podobne do siebie, katalogując kolekcję, uznaję za identyczne. Gdybym nie ignorował tak drobnych niuansów, liczba naklejek w moim zbiorze dawno przekroczyłaby trzy tysiące...

 

 
Konkurencja?

"Złoty Ementaler" uważany był dawniej za ser luksusowy. Jego szata graficzna nie uległa istotnym zmianom od lat. Ser ten jest zatem chyba dość dobrze kojarzony przez klientów. Czy właśnie z tej przyczyny, dość podobne etykiety mają "Złote Ementalery" z dwóch różnych wytwórni?

     

Dla odmiany, "Sawa" należała do najtańszych, lecz wzór graficzny tego sera powtarzała rekordowa ilość producentów:
         
Szczególne wymagania?
Przedstawiam sześć etykiet. Wszystkie z serów "Gouda". Wbrew pozorom sery te różnią się nie tylko nalepkami ale także wymaganiami.

Według zaleceń producenta:

- ten ser przechowywać należy w temperaturze 0 - 100C

- ten wymaga temperatury 4 - 100C

- ten: 5 - 120C

- ten: 5 - 150C


- ten: 5 - 200C


- a ten należy po prostu przechowywać w chłodzie

Sprawdź ustawienia termostatu w lodówce, zanim schowasz tam ser topiony ;)

strona główna